czwartek, 25 grudnia 2014

JEDEN - Teomione odcinek 2


zbliżały się święta bożego narodzenia i Hermiona przygotowywała upominki dla osób dla niej ważnych.
Po pocałunku z Teodorem Nottem postanowili zostać parą, ale spotykali się po kryjomu. Gryfonka wiedziała że Ron Wesley nie przepadał za ślizgonem.
-Ołkey - powiedziała Miona
Mam już koszulkę z napisem Peace dla Ginny, rękawice obrońcy dla Rona, i książkę o quidditchu dla Harry'ego. Ale nie wiem co kupić dla Teo. myślałam nad książką, ale jaką? o quidditchu? Nie, bo taką już ma, o miłości? sama nie wiem. A może... Tak! Już wiem! - powiedziała Hermiona i poszła kupić mu prezent.
Od tego momentu minęło 5 dni. Kiedy do bożego narodzenia został tylko dzień, Miona postanowiła zapakować prezenty i dać jednemu ze skrzatów domowych, aby mu podrzucił paczuszkę, więc pod wieczór zeszła do kuchni. Podeszła do jednej ze skrzatki domowej i podała jej paczuszkę mówiąc o kogo chodzi i w jakim domu mieszka. Skrzatka biorąc prezent się uśmiechnęła. Hermiona podziękowała jej i poszła do swojego pokoju dla prefectów numer 201 i udała się na spoczynek. Po chwili (a przynajmniej tak się jej wydawało) było jasno i padał śnieg, a na jej łóżku leżał stosik upominków.
-Hm... - powiedziała Hermiona przeglądając prezenty - Od Harry'ego książka pod tytułem: zwyczaje magicznych zwierząt - której odziwo nigdy nie miała w rękach. Od Rona czekoladki... - na łóżku leżały jescze dwie paczuski. domyśliła się że jedna jest od Ginny, a druga od Teo.
-Tak... od Ginevry dostałam sukienkę koloru czerwonego. Śliczna - uśmiechnęła się Hermiona. - Włożę ją dzisiaj. - na łóżku leżał jeden upominek. Hermiona wzięła go i przeczytała cicho od kogo: - Od... Zgredka - powiedziała smutno. Ale kiedy go otworzyła zobaczyła tam piękną wełnianą czapkę własnoręcznie zrobioną przez skrzata. - Dobre i to, ale szkoda że nie mam nic od Teo - zesmuciła się. Ale po chwili wstała i poszła do łazienki. Pomalowała się i ułożyła sobie na głowie bardzo ładny kok. Ubrała się w sukienkę od Gin, i poszła na śniadanie. prawie nikt nie wyjechał.
-Dzięki za prezent - powiedział Harry do Hermi.
-Nie ma za co - powiedziała Hermiona wciąż myśląc od Nottcie.
-Ja też dzięki za prezent - powiedział ron.
-Nie ma za co - powtórzyła się Hermiona.
Gdy zjadła śniadanie i wstała chcąc wyjść z wielkiej sali, podszedł do niej Teo i powiedział do niej cicho tak żeby nikt nie usłyszał: - Dziękuje za książkę kochanie.
-Nie ma za co - powiedziała po raz trzeci Hermiona zapatrzona w oczy chłopaka.
-Ja też mam coś dla Ciebie - i podał jej malutkie pudełeczko.
Hermiona otworzyła pudełeczko i zobaczyła w środku przepiękny pierścionek.
-Ja dzię, dziękuje. - mówiąc to zarzuciła mu się na szyje zwracając niektórych osób uwagę
-Nie ma za co - powiedział z uśmiechem i oddalił się do stołu ślizgonów.
-Hermiono! Zwariowałaś?! - usłyszała za sobą głos Ronalda który obserwował ją przez ten cały czas. - Co to się stało że przyjmujesz prezenty od Notta? - Ale Hermiona nie odpowiedziała. Cieszyła się bardzo z prezentu od swojego chłopaka, i nie potrafiła myśleć o niczym innym tylko o tym, że ten chłopak to ten jedyny.

----------------------------------------------------------------------------------------------
Czemu nikt nie komentuje? :(

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz